.

- Wiesz, w czym sęk? - spytał. Cassandra spojrzała na niego wyczekująco. W końcu musiał być jakiś powód jego odmowy, prawda?
- Dowiem się? Ashton, zaufałam ci, a wiesz, że przychodzi mi to z trudem... Chcę, żebyś ty też mi zaufał - wyszeptała.
Chłopak patrzył na nią przez chwilę swoimi zielonymi oczami i zamrugał kilka razy.
- Jestem...




- Cassie! - zawołała mama z dołu. Dziewczyna obudziła się natychmiast, przeklinając pod nosem swój sen. To niemożliwe, żeby zaufała Ashtonowi Irwinowi. Po tym, co zrobił jego brat, nie potrafiła zaufać jemu. Nie było takiej możliwości. - Matt przyszedł! Jesteś już gotowa?
Cassandra spojrzała z przerażeniem na budzik przy łóżku. Była dokładnie siódma czterdzieści dwie, więc zostały jej trzy minuty do wyjścia. Mieszkała blisko college'u, więc nie powinno to jej sprawić problemu, ale nawet ona nie lubiła się spóźniać.
- Już prawie! - odkrzyknęła, w pośpiechu narzucając na siebie sweter i jedną z miliona par jeansów. Zbiegła na dół, mrucząc pod nosem coś o przeklętych budzikach, które same się przestawiają, i wpadła do łazienki z agresją czesząc włosy. Wyszczotkowała zęby i wyszła, przytulając Matta i chwytając jabłko z kosza na owoce w kuchni. Zabrała plecak i szybko machając do mamy, opuściła dom, wzdychając z ulgą.
- Hej - powiedział rozbawiony Matt, kiedy wyszli za bramę. Cassandra westchnęła z ulgą, kiedy zegarek na jej ręce pokazał godzinę siódmą czterdzieści osiem. Nie było tak źle, pomyślała.
- Cześć.
- Obudziłem cię, prawda?
- Nie wkurzaj mnie - burknęła. Matt uniósł dłonie w górę w geście kapitulacji. Nawet on, jej najbliższy przyjaciel, wiedział, że nie ma z nią żartów. Nie miała oporów przed spoliczkowaniem kogoś, a jeśli trzeba było kogoś do większej bójki, również nie była przeciwna, żeby tą osobą była ona.
Cassie ugryzła kawałek jabłka i w milczeniu słuchała opowieści o nowej dziewczynie Matta. Nigdy nie czuła się o niego zazdrosna - od razu powiedzieli sobie otwarcie, że nie chcą niczego innego niż przyjaźni - więc po prostu kiwała głową w momentach, kiedy zadawał jej pytanie 'Rozumiesz?' Ona sama nie spotykała się z chłopcami - uważała to za niegodne jej cennego czasu, odkąd starszy Irwin, David, rzucił ją dla jakiejś dziewczyny ze starszego rocznika.
- Nie rozumiem, po co bawisz się w dziewczyny - wymamrotała z pełnymi ustami. - Przecież i tak prędzej czy później zerwiecie.
- A może nie? Pamiętaj, że w naszym wieku zawiera się już małżeństwa.
- Gadanie - machnęła zdawkowo ręką i wyrzuciła ogryzek do kosza na śmieci. - Nie wierzę w miłość.
- I w wampiry, wilkołaki, wróżki, elfy...
- Matthew Adamie Hunt - zagroziła mu palcem, a on wybuchnął śmiechem, za co oberwał z pięści w brzuch.
- Przepraszam, Cass - jęknął, trzymając się za obolałe miejsce. Cassandra uśmiechnęła się zwycięsko i dumnym krokiem ruszyła przed siebie.

3 komentarze:

Lusieeek pisze...

Niezły, jednak nie ma tu jak na razie takiego bardzo porywającego, styl pisania jest dość prosty. No, ale zobaczymy, ciekawa jestem, jak to się dalej potoczy. Napisz, gdy dodasz kolejny rozdział @ToTaFajna

Unknown pisze...

Początek niezły, zobaczymy co będzie dalej. Napisz, jak będzie nowy rozdział :) Powodzenia! @selenasheat

Anonimowy pisze...

Ciekawie sie zapowiada, będę czytać xx
~ @xLana_Reyx

Prześlij komentarz

Jeśli chcesz napisać coś głupiego - najlepiej nie pisz nic.