Hashtag #SparkleFF :)
- W ten właśnie sposób obliczamy równanie z dwiema liczbami podstawionymi pod niewiadome x i y. - obwieściła nauczycielka pyszniąc się jak paw, jednak Cassie tylko przewróciła oczami. - Mam nadzieję, że to już umiecie: takie zagadnienia wprowadzano wam w szkole podstawowej i liceum.
Pani Gloria Lee zawsze była dumna sama z siebie za poprawne rozwiązanie zadania czy wytłumaczenie jakiejś zasady. Cassandra zaczęła nawet myśleć, że to normalne dla profesorów z tej dziedziny - każdy jeden, z którym się spotkała, okazał się zadufany w sobie samym.
Cassie zmarszczyła nos w geście obrzydzenia matematyką i nauczycielami. Nie ma chyba na tej planecie nastolatka, który lubił ten przedmiot. Cassandra dodatkowo gubiła się w liczbach powyżej miliona i zawsze używała kalkulatora do jakichkolwiek obliczeń. Szturchnęła Matta, który siedział koło niej i "robił notatki", co równało się tworzeniu karykatur każdego z belfrów. Cass parsknęła cicho, jednak nie umknęło to uwadze Glorii.
- Panno Blackwood! Co jest śmiesznego w równaniach z dwoma niewiadomymi?
- Ja... um... - zająknęła się, jednak z drugiej części sali usłyszała czyiś głos, który uratował ją z opresji.
- Cassandrę rozśmieszyły literki x i y.
- Tak, panie Irwin? - nauczycielka zwróciła się w stronę "wybawcy" Cassie, która zrobiła się czerwona ze złości.
- Po co się wtrącasz, Ashton - mruknęła pod nosem.
- W rzeczy samej - Ash odpowiedział Glorii i sskinął głową z pełną powagą.
- W takim razie, czy możesz mi wyjaśnić, co jest tak zabawnego w literach w równaniu?
- Coldplay - odparł i przycisnął się plecami do oparcia siedzenia w nonszalanckim geście.
- Słucham? - pani Lee zmarszczyła brwi, a Cassie chciała zapaść się pod ziemię. Skąd on wiedział...?
- Tak nazywała się płyta zespołu Coldplay. X&Y. A Cassandra jest ich wielką fanką.
Dziewczyna zacisnęła pięści i rzuciła mordercze spojrzenie w stronę Irwina. Czuła, że wzbiera w niej nienawiść do chłopaka, której wcześniej tam nie było. Nie lubiła go, bo był bratem Davida, ale teraz, kiedy naprawdę wtrącał się w jej życie...
- Och, cóż, może faktycznie to trochę śmieszne - mruknęła nauczycielka i zaczęła rozpisywać na interaktywnej tablicy zadanie, które pojawiło się w tabletach studentów.
Cassie burknęła pod nosem kilka nieprzyjemnych epitetów pod adresem Ashtona, przerywanych co jakiś czas słowami "sama dałabym sobie świetnie radę".
- Cass? - szepnął Matt, a ona rzuciła mu pytające spojrzenie. - Chyba nie musisz być dla niego taka niemiła. To nie jego wina, że ma brata palanta.
- Ale sam też jest palantem, słyszałeś to przed sekundą - syknęła.
- Chciał cię obronić przed Glorią, czy to naprawdę brzmi, jakby był palantem? - jego wzrok był pełen sarkazmu i niedowierzania, a ona wzruszyła obojętnie ramionami.
- Myśl sobie co chcesz. Nie będę bratać się z żadnym Irwinem.
Matt przewrócił oczami i wrócił do swojego wcześniejszego, artystycznego zajęcia. Czasami wyraźnie miał dość zachowania swojej przyjaciółki i ona sama to zauważała, jednak nie próbowała nic z tym zrobić - w końcu jeśli ma ją lubić, to za to, kim jest naprawdę, a nie za to, kogo udaje, żeby się mu przypodobać.
Pokręciła głową i rysikiem zaczęła rozwiązywać równanie.
---
Ashton wracał do domu. Robiło się już ciemno, w dodatku padało, więc naprawdę marzył tylko o tym, żeby zaszyć się w swoim pokoju. Tam, skąd naprawdę pochodził, wcale nie było deszczu, więc to jeszcze bardziej potęgowało złjego y nastrój. Kiedy przechodził przez ulicę, światła rozgrzewających się l jeszczeatarni i nielicznych neonów odbijały się od kałóż ua drodze. Mijał właśnie jeden z tych wielkich domów, które należały do bogatych, nowojorskich rodzin, kiedy usłyszał, że ktoś rzuca mieszanką naprawdę siarczystych przekleństw. Odwrócił głowę w tamtą stronę i zobaczył znajomą, brązową grzywę.
- Coś nie w porządku, robaczku? - krzyknął, a Cassandra odwróciła się w jego stronę i ze złością wystawiła w jego stronę środkowy palec. - Pytam serio, pomóc ci? - potruchtał do niej i zobaczył, że desperacko grzebie w torebce.
- Mój genialny ojciec postanowił wyjść, a oznajmiłam mu wyraźnie, że nie biorę kluczy - warknęła i zapukała w drzwi zdecydowanie zbyt agresywnie. Ashton stwdoszedż do wnioskue zrobiła to na już e po raz pierwszy w ciągu ostatnich minut.
- Dzwoniłaś do niego?
- Ze dwadzieścia razy.
- Chcesz przejść się do mnie? - zaproponował, a ona rzuciła mu spojrzenie pełne politowania.
- Mam wejść do domu Irwinów? Znowu? Po tym, jak ostatnim razem tam byłam, musiałam kilka tygodni wymazywać z umysłu obraz nagiej dziewczyny ze starszego rocznika - prychnęła.
- Dobra, to moknij sobie i czekaj na swojego ojca. Pa, robaczku. - odwrócił się na pięcie i postawił kilka kroków, kiedy usłyszał westchnięcie. Stanął i uśmiechnął się pod nosem.
- Czekaj, już idę - mruknęła i dogoniła go.
- To wyśmienicie! - posłał jej szeroki uśmiech i radosnym krokiem ruszył w stronę swojego domu. Już nie przeszkadzał mu deszcz. Właściwie był nawet przyjemny, pomyślał wtedy.
6 komentarzy:
Świetny, czekam na kolejny xx
/ @xLana_Reyx
Dawaj następny ,jest zajebisty <3
@besideyou69
CZEKAM NA STUDNIOWĄ . :) :) :)
+ ALE TO TEŻ JEST SUPER I TEŻ CZEKAM NA NN . :) :) :)
@irwinsparamour_
Swietny, ciekawie sie zapowiada! Czekam na nastepny.
@managrier
+ w wolnej chwili zapraszam do siebie - teenagedreamff.blogspot.com
Kocham kocham i jeszcze raz KOCHAM
Cudne ff czekam na next
@I_MissYouLarry
Prześlij komentarz
Jeśli chcesz napisać coś głupiego - najlepiej nie pisz nic.